Gdzieś postanowiłam wylać swoje myśli i emocje, wypadło że to tutaj.
Jestem po przeczytaniu drugiej książki o pielęgniarkach i właśnie to spowodowało u mnie burzę myśli. Pierwszą pożyczyli mi znajomi ("Tajemnice pielęgniarek"), sami wyszli z inicjatywy z racji tego, że jestem pielęgniarką. Chętnie przyjęłam lekturę i jeszcze tego samego wieczoru zaczęłam czytać z zaciekawieniem. Trochę jednak z każdą stroną mój entuzjazm opadał, a wręcz po zakończeniu czytania na drugi dz
ień stwierdziłam, że nic nowego się nie dowiedziałam, tylko tyle jak bardzo nasze środowisko narzeka.
Na urodziny kilka miesięcy później dostałam kolejną książkę ("W czepku urodzone") i pomyślałam, że to będzie coś fajnego. Niestety, okazało się w zasadzie tym samym co poprzednia lektura. Nie twierdzę, że te książki są źle napisane, bo nie mi to oceniać, czyta się dobrze, ale ja osobiście mam już dosyć takiego wizerunku pielęgniarki....
Pielęgniarki męczennicy, zbawiającej świat, poświęcającej wszystko dla pacjenta i zapełnioną listą zgonów, bez życia osobistego i rodziny.
Jest INNY WYMIAR PIELĘGNIARSTWA
o którym nikt nie mówi! Książki te może przedstawiają taki obraz jak widzą nasz zawód i naszą pracę inni ludzie i pielęgniarki, które się w nich wypowiadały, ale nie pokazują, że ta praca i życie pielęgniarki może wyglądać inaczej. W tych pozycjach znajdują się wypowiedzi głównie pielęgniarek pracujących na intensywnej terapii, ciężkich oddziałach zabiegowych, izbach przyjęć, w opiece paliatywnej itp., a nikt nie porozmawiał z pielęgniarkami POZ czy z prywatnych placówek., oddziałach o mniejszym natężeniu pracy.
Nie twierdzę, że to łatwy zawód, ale nie jedyny, który jest ciężki fizycznie i odpowiedzialny. Nie tylko zawody medyczne odpowiadają za ludzkie życie, ale także nauczyciel, pilot czy kierowca autobusu, chociaż pod innym względem, ale jednak tak.
Mam wrażenie, że pielęgniarki lubią się umartwiać. Sama tak miałam do pewnego momentu, kiedy zobaczyłam że można inaczej. Większość boi się jednak coś zmienić, nawet jeśli miałoby być lepiej, bo paraliżuje strach przed nieznanym. Pamiętam jak odchodziłam ze szpitala i koleżanka z oddziału powiedziała, że zazdrości mi odwagi, bo ona pracuje tyle lat w tym miejscu, że boi się zmiany, chociaż bardzo chciałaby spróbować czegoś nowego. To był jej wybór. Dla mnie to był po prostu kolejny etap w życiu.
To jak pielęgniarstwo teraz jest postrzegane, jak wygląda praca pielęgniarki wynika z całego systemu, który stworzył ten zawód. Wszystko jednak ewoluuje i ten zawód też, tylko niektórzy bardzo się bronią przed zmianami, dlatego wygląda to tak jak wygląda.
Mam jednak nadzieję, że ten nowy wymiar nastąpi, a nawet myślę, iż powoli już w niego wkraczamy, chociaż chyba jeszcze lata świetlne miną, zanim do niego dotrzemy.